czwartek, 27 sierpnia 2015

Opinia na temat : Zmywacz do paznokci L'oreal Paris

HEY

Czy już pisałam o tym, że znam najlepszą ekspedientkę Douglasa na świecie :) ? Jakiś czas temu dostałam od niej w ramach gratisu do zakupu zmywacz do paznokci. Ale to nie jest taki zwykły zmywacz...Produkt firmy L'OREAL to nic innego jak gąbeczka nasączona zmywaczem zamknięta w plastikowym opakowaniu. Co sądzę o tej nowej metodzie zmywania paznokci ? Zapraszam was na moją opinię na ten temat. 



Sposób użycia  :

Kosmetyk jest prosty, a zarazem bardzo wygodny w obsłudze. Sposób użycia polega na zanurzeniu pomalowanego lakierem paznokcia w otworze, który widzicie na zdjęciu powyżej. Po kilku sekundach wyjmujemy paznokieć pocierając nim o gąbeczkę, tak aby gąbka starła cały lakier. Ot, cała filozofia. 

Plusy : 
  • Produkt ten jest przede wszystkim bardzo wydajny! Myślałam, że skoro płynu się w środku nie wymienia to pewnie po jednym zmyciu paznokci nie będzie się on już dalej nadawał do użytku. Nic bardziej mylnego ! Używałam go przez 3-4 miesiące do momentu, aż zaczął barwić mi palce, ale stało się to na prawdę o wiele później niż się tego spodziewałam.
  • Wygoda - niesamowita wygoda. Nie zużywamy żadnych wacików, nie trzeba dużo pocierać. Wkładamy i wyjmujemy już czysty paznokieć .
  • Działanie : Jedyne czemu nie podołał to brokat, który po prostu rozrywał gąbeczkę w środku, ale jeśli mówimy o wszystkich "gładkich" lakierach to nie ma mocnych na ten zmywacz. Czarny, czerwony, neonowy czy jakikolwiek inny - każdy znikał w mgnieniu oka.
  • Gąbka. O niej też należy wspomnieć. Jest wykonana z przemiłego materiału. Nie myślcie, że jest to zwykła gąba wysoko-porowata firmy Syrenka ;) O nie ! Jej strukturę przyrównałabym troszkę do mokrej gąbki Konjak... No nie wiem, każdy sam musi tego wypróbować. Z pewnością nie ma uczucia szorstkiego tarcia palca.
Minusy :
  • Brokat, o którym wspominałam już wyżej. Da radę go zmyć, ale skróci on żywotność gąbki. Rwie ją strasznie od środka przez co później miałam drobinki gąbki na palcach. Nie polecam zmywania brokatu tym produktem. 
  • Cena. Ja zmywacz dostałam jako gratis do zakupu, ale kojarzy mi się, że tego typu zmywacze kosztują ok. 20 zł. Czy to drogo czy tanio ? Ocenę pozostawiam wam. Wg mnie drogo w porównaniu do chociażby Isany, która też świetnie zmywa, ale tanio biorąc pod uwagę wydajność  i wygodę tego produktu....
A wy co myślicie na temat takich zmywaczy do paznokci ? Słyszałam już o samorobionych produktach tego typu - tylko czy wtedy działanie, wydajność czy też przyjemność z używania gąbeczki jest taka sama ? Nie wiem. Proszę was o opinię, jeśli macie doświadczenia z tego typu  kosmetykami.

Ciao :*






wtorek, 18 sierpnia 2015

KWC : Recenzja odżywki Eveline 8 w 1

HEY

Czy jest osoba, która nie zna odżywki Eveline 8 w 1 ? Nie widzę rąk  :) To jedna z najbardziej znanych odżywek do paznokci, a zarazem najbardziej kontrowersyjna. Postanowiłam zaryzykować i przez długi, długi czas testowałam tą odżywkę. Jakie są efekty ? Co sądzę o tym kosmetyku ? Jeśli ciekawi was moja opinia zapraszam na post !


Mogłabym streścić tego posta do słowa : GENIUSZ! I nawet nie wiem czy chce mi się pisać cokolwiek więcej..... Po prostu ta odżywka działa ! Działa cuda! Moje paznokcie stały się twardsze, mocniejsze, nie rozdwajają się, rosną jak szalone do tego stopnia, że muszę je piłować, bo są już za długie. Mam wielką przyjemność w malowaniu tak długich paznokci. Nie wyglądają one za dobrze gdy nie są pomalowane, bo są już po prostu za długie. Mój mąż nie lubi aż tak długich paznokci, więc często krzyczy na mnie żebym już je spiłowała :) Żadnych negatywnych efektów nie dostrzegam. Portfel zadowolony ( odżywka kosztuje zaledwie 10 zł ) , paznokcie zadowolone, ja zadowolona! Czego chcieć więcej ? Na pewno nie zrezygnuję już z tej odżywki nigdy ! 

Zauważyłam, że kiedy przestałam jej używać mojej paznokcie wróciły do poprzedniego stanu, ale nie przeszkadza mi to, bo wiem, że kiedy tylko wrócę do stosowania jej wszystkie pozytywne efekty również wrócą. 

Lakier ten szybko wysycha i pozostawia efekt zdrowych błyszczących paznokci. Uwielbiam go za to !

A! I jeszcze jedno - nie byłam konsekwentna ani regularna w używaniu odżywki. Zawsze nakładałam ją pod lakier, ale nigdy nie praktykowałam kilku warstw, bo nie dało rady. Ja paznokcie maluję bardzo często, więc nie robiłam kuracji kilkoma warstwami, a odżywka i tak zadziałała. 

EFEKTY KURACJI ODŻYWKĄ EVELINE 8 W 1


EFEKTY PO 2 MIESIĄCACH 



Jak widzicie odżywka działa w 100% ! Długość paznokci ze zdjęcia jest już zdecydowanie nie do przyjęcia... Chwilę po zrobieniu zdjęcia paznokcie zostały skrócone :) Długo je zapuszczałam, aby wam pokazać efekty, ale sama nie lubię u siebie tej długości.

Dziewczyny co sądzicie o tej odżywce? Warta 10 zł ? Moim zdaniem warta nawet więcej ! Z pewnością do niej będę wracać !



czwartek, 25 czerwca 2015

Opinia na temat : Peeling ryżowy do ciała BANDI .

HEY

Jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja na prawdę dobrego peelingu solnego do ciała z firmy CLARENA i choć bardzo się z nim polubiłam to moja blogerska natura nie pozwoliła mi pozostać przy nim na dłużej. Mam w kolejce następne peelingi do testów. Tym razem udało mi się zużyć ciekawy produkt, który w swoim składzie zawiera drobinki ryżu i ma cuuuuuudowny zapach. O czym mówię ? Jak w tytule : Peeling do ciała BANDI. Postaram się go porównać z mistrzem w tej kategorii ( kat. gotowe peelingi) , czyli peelingiem z Clareny ( peeling kawowy jest poza rankingiem - jest the best! ). 


  • Cena : 50 zł za 200 ml, czyli bardzo podobna do ceny Clareny. Tutaj remis. Choć mniejsza pojemność to wydaje mi się, że troszkę był bardziej wydajny. 
  • Zapach : Muszę przyznać, że po raz kolejny zapach peelingu skradł moje serce! Jest niesamowity. Ciężki do opisania. Kojarzy mi się z zapachem perfum . Gdy pomyślę o tym zapachu to widzę przed oczami kobietę pewną siebie, seksowną, odważną i dojrzałą. Jest kompletnie inny od zapachu peelingu solnego, ale oba mnie zachwycają. Nie ma w nich ani odrobiny sztuczności. Remis!
  • Działanie : Tutaj niestety nie jestem pewna swojej opinii. Z jednej strony ciało po użyciu tego peelingu jest na prawdę gładkie! Naoliwione i przede wszystkim pachnące :) ! Ale mam też wrażanie, że gładkość nie jest efektem ścierania martwej skóry tylko zawartości olejków w składzie. Wydaje mi się, że jest złudna. Ciało porządnie nawilżone, naoliwione wydaje się po prostu gładsze. Drobinki w tym kosmetyku są naprawdę delikatne i jest ich stosunkowo niedużo. Produkt jest lejący w swojej konsystencji w przeciwieństwie do peelingu z Clareny, który ma konsystencję stałą.  Peeling świetnie nawilża. Na stronie producenta podana jest informacja, że przygotowuje skórę do przyjęcia nawilżenia, ale absolutnie nie wyobrażam sobie, abym miała używać jakiegoś kremu, masła czy balsamu kiedy moja skóra jest cała nawilżona po użyciu tego produktu. To by było zbędę dokładanie warstw i pewnie zabijanie cudownego zapachu. W tej kategorii chyba wygrywa Clarena... Choć i ten efekt, który uzyskuję produktem Bandi bardzo mi się podoba.
  • Opakowanie : Bardzo wygodne. Bez problemu wydobywa się odpowiednią ilość produktu dzięki specjalnej nakładce na butelce, która jest bardzo mięciutka i bez żadnego wysiłku wydaje z siebie produkt. Opakowanie, które zdecydowanie przewyższa opakowanie peelingu solnego, który miałam, ale jak wiemy opakowanie się zmieniło, więc i w tej kategorii przyznam im remis.


  • Sposób użycia : Można używać zarówno na mokro jak i na sucho. Nie ma efektu "ważenia się" produktu w kontakcie z mokrym ciałem. 1:0 dla Bandi


  • Skład :

Ogłaszam wszem i wobec REMIS! Do którego z tych produktów chętniej powrócę ? Tego nie wiem... Wiem tylko, że żaden z nich mnie nie zawiedzie i po którykolwiek nie sięgnę będę zadowolona, chociażby ze względu na zapachy. Ideały ! Obecnie używam drogeryjnego peelingu i jest tragedia..... Czekam, aż się skończy, aby móc w końcu wypróbować peeling z Bath and Body Works. Po tym teście zobaczymy kto będzie najlepszy !

A jakie peelingi do ciała wy polecacie? Oczywiście pytam o peelingi gotowe, które możemy kupić w sklepach stacjonarnych.

środa, 24 czerwca 2015

Matowy lakier Golden Rose 22

HEY

Dziś szybki post - dla odmiany :) Chciałam wam tylko zaprezentować kolor, który mnie ostatnio przyciągnął. Co sądzicie ? Na zdjęciu mam na paznokciach 2 warstwy lakieru. Szybko wysycha i pozostawia matowe wykończenie . Niestety ten efekt sprawia, że wszystkie niedoskonałości są mocno uwidocznione... bruzdy podłużne na paznokciach czy też nierówne domalowanie przy skórkach. Posiadam 2 matowe lakiery i chyba na więcej się nie skuszę.




A wy ? Lubicie matowe lakiery ?

wtorek, 23 czerwca 2015

Na co zwrócić uwagę kupując ZŁOTO?

HEY

W dzisiejszym poście poruszymy temat, który w pewnym momencie naszego życia przestaje nam być obcy. Myślę tu o złocie. Zapewne wiele z was ( tak jak ja ) będąc w wieku nastoletnim lub nawet później czeka na ten jeden wymarzony pierścień, potem na obrączki. Inne osoby właśnie zauważyły na szyjach celebrytek "celebrytki" i zapragnęły je mieć. A może okazja w rodzinie ? Należało by kupić łańcuszek, zawieszkę ...? itd .... Do czego zmierzam? W pewnym momencie naszego życia należy kupić złoto ! Jest to zakup nie byle jaki, bo drogi, bo na lata.... Chciałam, więc dziś pomóc wam w wyborze złota, a wszystkich, których interesuje ten temat zapraszam do dalszej lektury.

1. Próba złota

Najtrudniejszy, a zarazem najciekawszy temat. Postaram się go omówić jak najbardziej zrozumiale, ale nie obiecuję, że mi się to uda. W razie czego na wszystkie pytania odpowiem w komentarzach. Próba złota to nic innego jak zawartość złota w "złocie". O ile dobrze pamiętam zagadnienie próby poznajemy już w gimnazjum na lekcjach matematyki. Próba to nic innego jak tysięczna część (promil). Dużo częściej używamy procentów, które określają nam setną część, ale w jubilerstwie przyjęło się stosować próby materiałów szlachetnych. Jak to zrozumieć ? Jeśli dany wyrób waży 1 gram, a waga czystego złota ( pierwiastka Au ) w tym wyrobie to 0,585 grama to mówimy, że jest to próba 585.

Każdy wyrób, który jest dopuszczony legalnie do sprzedaży w Polsce musi przejść przez urząd probierczy. To dzięki temu badaniu kupujący otrzymuje pewność, że wyrób który kupuje "trzyma" próbę. Zapraszam was na stronę Okręgowego Urzędu Probierczego w Warszawie, tam dowiecie się wszystkiego dokładniej niż ja to tu opiszę. Gdy sklep A kupił wyrób ze złota od np Włochów to jego obowiązkiem jest dostarczyć je do urzędu probierczego. Urząd probierczy potwierdza próbę złota cechą probierczą lub świadectwem badania. Aktualny wykaz cech probierczych dla metali szlachetnych :


Jeśli mówimy tutaj o sklepach jubilerskich to w uproszczeniu możemy powiedzieć, że każdy wyrób jest oznaczony cechą probierczą, czyli znakiem spośród podanych powyżej oznaczeń. Co ciekawe na stornie urzędu macie oznaczenia stosowane w innych krajach ( co może być pomocne przy zakupie złota poza granicami Polski ).

OK wchodzicie do sklepu A i widzicie, że wyroby są oznaczone znakami probierczymi, czyli w 100% jest potwierdzona próba. Jaką próbę wybrać ?

Zazwyczaj w sklepach możemy się spotkać z próbami 750 ( druga próba, 18 karatowe złoto) , 585 ( trzecia próba, 14 karatowe złoto ), 333 ( szósta próba, 8 karatowe złoto ) , 375 ( w Internecie ) ( piąta próba, 9 karatowe złoto. Najbardziej popularną próbą złota jest próba 585 i jeśli miałabym napisać ten post w skrócie to po prostu poleciłabym kupowanie właśnie tej próby, ale za pewne nie zadowala was taka odpowiedź :) Co "na mieście" mówi się o każdej z tych prób ?

Próba wyższa niż 750 to próba w Polsce chyba nie spotykana w wyrobach jubilerskich. Miałam w rękach najczystsze złoto i jest ono baaaaaardzo żółte i miękkie. A już najbardziej obrzydliwą rzeczą, którą musiałam sprawdzać to złoto z zębów.... ble!!!!! No, ale ono jest właśnie najwyższej próby :). Wracając do próby 750, ponieważ w większej części (75%) znajdziemy tam czyste złoto to w dużej mierze przejmuje własności czystego złota. Jest żółta i możecie dać mi wiarę, że na oko osoby, której złoto nie jest obcym materiałem widać różnicę między 750 a 585. 750 jest po prostu żółte! Nie da się tego opisać inaczej, ale jest o wiele bardziej żółte niż niższe próby :) To trzeba chyba zobaczyć żeby zrozumieć. Uznaje się tą próbę za miękką w związku z czym krąży opinia, że może się łatwiej rysować, czy to prawda nie wiem..... Ja posiadam tylko łańcuszek wyższej próby i na nim rys raczej nie zobaczę :) Inaczej z obrączkami.... Czy polecałabym tą próbę do obrączek ? Jeśli ktoś lubi kolor żółty, mocno żółty to tak. Każde obrączki się będą rysować w zależności od tego jak mocno się jest użytkuje. Opinia w Polsce jest taka, że one się łatwiej rysują i są bardziej plastyczne, czyli bardziej podatne na odkształcenia ( takie jak nadepnięcie obrączki, przygniecenie drzwiami, lodówką - znam i takie przypadki - ale  z drugiej strony co wytrzyma takie traktowanie :)? ) Co ciekawe są kraje, które nie wyobrażają sobie nosić innego złota niż 750.... Jednak wg mnie często towarzyszy temu tandetny przepych. No powiem wam, że gdyby mnie było na tą próbę stać to brałabym!

Próba najczęściej spotykana w Polsce to złoto 585. Myślę, że duży wpływ na to ma tzw. ruskie, stare złoto.  Dawniej było to jedyne złoto spotykane w Polsce ( tak mi się przynajmniej wydaje ). Każdy pierścionek po babci, każde obrączki otrzymane w spadku po rodzicach to wszystko było i jest próby 585 lub 583. Moim zdaniem jest to najlepsza próba, jeśli chodzi o zakup, ponieważ łączy ze sobą dwie najważniejsze zalety cena + jakość. Jest to złoto, które nie traci koloru, jest dość twarde i nie poddaje się tak łatwo zarysowaniom czy też odkształceniom ( ale też nie jest niezniszczalne!!!! ). Kolor żółty tego złota jest taki delikatny , stonowany, nie tak mocny jak w przypadku próby 750. Jeśli chodzi o obrączki to jak najbardziej polecam wybór właśnie tej próby zw względu na to co pisałam już wyżej oraz ze względu nawet na praktyczność. Będzie wam łatwiej w Polsce dokupić złoto w takim samym kolorze ( pierścionki, łańcuszki , zawieszki ), bo wyższa próba jest rzadziej tutaj spotykana no i oczywiście droższa.


Próbę 333 w 100% odradzam ! Jest to moim zdaniem nic nie warta próba, słabej jakości. Wręcz brzydka.... Oczywiście nie chcę tutaj nikogo urazić, jeśli ktoś ma taką próbę to jest jego wybór, ale dlaczego ją odradzam ? Po pierwsze uważam, że sprzedaż tej próby jest oszukiwaniem klienta. Wiele osób po prostu nie wie, że kupuje gorszą próbę. Jeśli nie zapytacie o to w sklepie to ekspedientka nie ma obowiązku poinformować was o próbie, którą kupujecie. Nieźle co ? Oczywiście w praktyce wygląda to tak, że jak prezentowane jest wam złoto wyższej próby typu 585 to Pani poinformuje was o tym, że jest to "dobre" złoto. Ale kiedy pokazuje wam złoto próby 333 to nawet o tym nie wspomni dopóki nie zapytacie, tylko uczciwy sprzedawca to powie. Żółte złoto tej próby,  nowe wydaje się niczym nie różnić od złota 585. No i nie dziwne skoro jest nim pokrywane. Tak samo jak rzeczy pozłacane.Pokrywane są cieniuteńką warstwą złota, która się ZAWSZE ściera. Prędzej czy później warstwę tego ładnego złota zetrzecie. A co z tym wyrobem stanie się potem ? Ze względu na to, że dodatki innych metali stanowią większy procent to wyrób będzie się zachowywał jak te metale. Jeden z jubilerów mówił mi, że dużą zawartość w tym stopie stanowi srebro stąd CZERNIENIE złota. A to już jest wg mnie tragedia. Widziałam kolczyki, łańcuszki i zawieszki tej próby i powiem wam szczerze no czarne.... no po prostu paskudnie czarne. Być może jeśli ktoś się nie zna na złocie, jest totalnym laikiem w tej kwestii to nie zauważy różnicy, ale wg mnie to obciach nosić brudną biżuterię. A co najgorsze czarnego złota nie da się wyczyścić " do nowości ". Po wyczyszczeniu złoto próby 333 jest nadal czarne. No przykro mi, ale to jest niepodważalna prawda. Łańcuszki to prawdziwa tragedia..... Paskudnie czarne. Zawieszki religijne czarne w zakamarkach. Tego też nie byliśmy w stanie doczyścić. Teraz decyzja należy do was. Jeśli ktoś chce kupić złoto tanie typu łańcuszek do 200 zł to pewnie w większości firm od razu pokażą mu złoto 333 ( choć w tej cenie można też znaleźć łańcuszek próby 585 ), niestety duży udział mają tutaj te wszystkie paskudne święta, które zmuszą ludzi do zakupu. Ludzi, których po prostu na złoto nie stać, no ale chrzest, komunia itp.... wymusza na nich zakup złota. Kupują, więc badziewie próby 333, bo tanie. I wcale się im nie dziwie. Nie każdy ma 500 zł na łańcuszek, ale to już kwestia mentalności ludzkiej. Lepiej kupić coś innego niż złoto 333. Jak ma się sprawa z obrączkami tej próby ? Szczerze nie wiem. Cenowo z pewnością są niewarte. Bo cena nie jest proporcjonalnie niższa. Jest niższe, ale za czyste złoto zawarte w tej próbie zapłacicie więcej niż za czyste złoto w wyższej próbie. Sprawdziłam też fora internetowe i zauważyłam, że wiele osób chwali sobie tą próbę w obrączkach, ale czasem mam wrażenie, że tylko usprawiedliwiają dlaczego nie mają złota wyższej próby.... I sama nie wiem czy iść tym tropem... To wasza decyzja jeśli chodzi o obrączki. Inne wyroby tej próby zdecydowania odradzam!
 


Podsumowując ten podrozdział : Pytajcie w sklepie o próbę !

2. Kolor złota

Wyroby ze złota są dostępne w 3 kolorach : białym, żółtym lub czerwonym. W zależności o dodatków w danej próbie otrzymujemy konkretny kolor złota.

Złoto żółte najbardziej popularne opisałam w większej części powyżej, ponieważ czyste złoto ma kolor żółty to im wyższa próba złota tym odcień bardziej żółty. Jest to też najczęściej podrabiany kolor złota, albo najlepiej.... Czasem nie jestem w stanie odróżnić na podstawie samego koloru czy złoto trzyma daną próbę czy nie, dopiero po dotknięciu jestem w stanie coś więcej powiedzieć. To oczywiście wynika z tego, że wyroby podrobione są pokrywane cieniuteńką warstwą prawdziwego złota, co już pisałam wyżej.

Czerwone złoto, a raczej różowe to złoto z dodatkiem miedzi. Widziałam też różne odcienie takiego złota od ciemno różowych, miedzianych po takie jasne z różową poświatą. Oczywiście zależy to od procent miedzi dodanej do wyrobu. Obecnie w Polsce ciężko jest kupić tą próbę, a szkoda. Mnie ten kolor na prawdę się podoba.  Żadne sztuczne wyroby nie przypominają złota czerwonego. W sieciówkach często widzimy biżuterię z różowego "złota", ale takie podróbki od razu rozpoznam ze 100% pewnością. Podoba mi się połączenie czerwonego złota z białymi ubraniami .... ale cóż.... chyba za granicą będę musiała sobie poszukać takie złoto, bo w Polsce to ciężko ( chyba, że skupimy od kogoś stare złoto ).

Białe złoto powstaje przez dodatnie do złota palladu  ( czasem niklu, ale nikiel może uczulać ). Kolor biały nie jest idealnie biały. Gdyby położyć białe złoto obok srebra to zobaczycie, że złoto białe ma delikatną poświatę żółtego, ale to baaaaaaaardzo delikatną poświatę. Chyba nie pomylę się jeśli powiem, że 99% wyrobów z tego złota jest pokrywana rodem ( rodowana ) to sprawia, że złoto białe jest jeszcze bardziej białe i ładnie się błyszczy. Rod z czasem może się wycierać to już zależy od jakości wyrobu. Rodowania raczej nie polecam w obrączkach ze względu na użytkowanie rod ściera się szybciej niż na przykład w łańcuszkach czy kolczykach. Po za tym słyszałam, że niektórzy jubilerzy rodowanych obrączek nie powiększają, ani nie pomniejszają.

3. Ceny złota

Pamiętajcie, że gdy kupujecie złoto nie należy kierować się tylko tym czy cały wyrób jest tani czy drogi... Złoto może być dmuchane i coś co wydaje się duże, waży mało i jest tanie. Jak więc sprawdzić czy opłaca się kupić daną próbę ? Pytajmy o cenę za gram. Na metkach są zawsze podane wagi wyrobów i ich ceny i zawsze należy sobie przeliczyć cenę wyrobu na ceną za 1 gram dzieląc cenę przez wagę. Wtedy dowiecie się czy coś jest naprawdę tanie czy jednak to tylko złudzenie :) Nie wiem jakie ceny panują w innych próbach. ale w próbie 585 dobra cena za gram to cena do 330 zł. Cena za 1 gram równa 200 zł lub poniżej to już moim zdaniem okazja ! I tak łańcuszki w tej próbie zaczynają się już w cenach od 200 zł za łańcuszek ( ważący mniej niż 1 gram ) w górę, w pierścionkach ceny zaczynają się średnio od 300 zł w górę, zawieszki drobniutkie to już cena od około 170 zł w górę, kolczyki to koszt od około 200 zł w górę. Ceny, które wam tutaj podobałam to dolne widełki. Oznacza to, że za te ceny kupicie najmniejsze, najdrobniejsze i najdelikatniejsze wyroby. Na przykład za taki leszy łańcuszek to trzeba dać już z 500 zł wtedy ma się jakiś wybór w splotach, ale splot Singapur ważący 0,90 grama kupicie za 250 zł. Wybór więc należy do was.

4. Zwrot, wymiana, reklamacja złota

Zgodnie z przepisami złoto tak jak bielizna, leki, produkty spożywcze NIE PODLEGA zwrotom ani wymianie. Nie wiem czy wiecie, ale w żadnym sklepie przyjęcie zwrotu nie jest obowiązkiem. Zawsze pytajcie w danym sklepie czy przyjmuje zwroty, bo zgodnie z prawem nie mu tego robić. Co innego ma się z wymianą, ale wracając do złota to przepisy jasno mówią, że złoto inne metale szlachetne oraz kamienie szlachetne nie podlegają wymianie ! Niektóre sklepy idą klientom na rękę i dokonują wymiany, ale o to też należy zapytać przed zakupem. Zgodnie z prawem sklep nie musi wam wymienić wyrobu ze złota. Pytajcie, więc czy istnieje taka możliwość.

Zgodnie z prawem Unii Europejskiej na wszystkie wyroby otrzymujemy 2 lata gwarancji, której podstawą jest PARAGON. Nie spodziewajcie się, że ktoś przyjmie reklamację jeśli nie okażecie paragonu... To raczej nie przejdzie :) Reklamacji nie podlegają uszkodzenia mechaniczne, więc w skrócie wam powiem, że większość reklamacji sklepy jubilerskie mogą łatwo odrzucić.... Zerwany łańcuszek po jednym dniu noszenia? Pewnie zaczepiony - reklamacja nieuznana. Kamień wypadł z pierścionka ? Pewnie uderzony - reklamacja nieuznana :) itd.... Reklamacji nie podlegają również szkody wynikające z użytkowania biżuterii niezgodnie z jej przeznaczeniem. Biżuteria jest jest przeznaczona do kąpania się w niej, obierania ziemniaków, czyszczenia kibli, spania itd.... A wiem jak często właśnie to robicie mając biżuterię na sobie... To również może być powodem odrzucenia reklamacji. I błagam was szanujcie swoje wyroby ze złota nie róbcie im tego :)

Pytajcie w sklepach czy oferują wymianę oraz co podlega gwarancji w wyrobie, który kupujecie.

5. Użytkowanie złota

O tym wspomniałam już wyżej. Przede wszystkim odradzam moczenie biżuterii szybciej traci ona blask. Obrączki stają się delikatnie zmatowione, nie mówiąc już o kamieniach, które całkowicie stracą blask! Nawet brylanty.... Spanie w biżuterii sprawia, że możemy ją zniszczyć. Zaczepić włosami łańcuszek lub kolczyki. Wiele osób to jednak robi :) Ja odradzam. Do wszystkich czynności domowych ja swoją bizuterię zdejmuję. Skoro noszę na sobie coś za co dałam 500 zł czy 600 zł to chyba powinnam szanować ten wyrób? Błędne jest myślenie, że skoro coś dużo kosztuje to jest niezniszczalne. Pamiętajcie, że same niszczycie tym biżuterię.... Niestety.... Szczególnie tą drobną biżuterię, o nią należy dbać 5 razy bardziej. łańcuszek nawet za 500 zł jest bardziej podatny na uszkodzenie niż łańcuszek za 3 tysiące. Nie mówiąc już o łańcuszku za 200 zł - delikatne zahaczenie spowoduje zerwanie.... 

6. Złom 

Dlaczego mówimy, że złoto to inwestycja ? Jest to kruszec, który zawsze możemy sprzedaż. Cena w złomie to ok. 1/3 lub nawet 1/4 ceny gotowego wyrobu. Kupiłaś pierścionek za 350 zł ( wagi 1, 4 gram ) ? Możesz go sprzedaż na złom za około 110 zł . Ceny skupu różnią się od próby i od danego dnia. Wahają się chyba w zależności od giełdy ? Jednego dnia za 1 gram dostaniecie 80 zł , drugiego 79 zł , a za tydzień może być 84 zł. Nie ma stałych cen złomu. Złomem jest wszystko co trzyma daną próbę : porwane łańcuszki, resztki kolczyków, połamane pierścionki, obrączka po rozwodzie :) - to wszystko możecie śmiało sprzedać. Zwracam uwagę na próbę 333 - mało kto skupuje tą próbę. A jeśli ktoś to robi to odzyskacie jeszcze mniej kasy....

Na co więc należy zwrócić uwagę kupując złoto ?
  • Na próbę,
  • na cenę za 1 gram,
  • na to czy przyjmowane są wymiany,
  • na to co obejmuje reklamacja. 
Reszta to już prywatne preferencje. O rany udało mi się skończyć tego posta.... Nie wiem czy napisałam wszystko. Czy opisałam to wyczerpująco ? Jeśli macie jakieś pytania to zadawajcie je śmiało na wszystkie postaram się odpowiedzieć. 


Ciao :*

środa, 1 kwietnia 2015

Makijaż wieczorowy : czerń + srebro . Like a Hollywood Star ?

HEY

Zapraszam was dziś na kolejny makijaż odgrzebany w archiwum. Cały czas jestem bardzo zajęta i brak mi wytrwałości w systematycznym prowadzeniu bloga. Kończy się to tym, że znów nie wiem jakich produktów użyłam malując modelkę :D Modelka ma na imię Kasia i czy tylko ja uważam, że na pierwszym zdjęciu ( oczywiście autorstwa naszego przyjaciela Bartka Piotrowskiego! ) wygląda co na mniej jak gwiazda Hollywood ?










Jak zwykle czekam na wasze komentarze : Co byście zmieniły w tym makijażu ? Ja widzę, że muszę się bardziej nauczyć makijażu fotograficznego. Coś, co na żywo wygląda fenomenalnie czasem na zdjęciach mnie rozczarowuje. Tutaj widzę tylko jedno zastrzeżenie : Za mało roztarty srebrny cień, przez co na zdjęciach wyszedł efekt jakby "od linijki" ? Mogłam bardziej popracować nad tym roztarciem. Ale makijaż i tak bardzo mi się podoba. Kasia ma opadającą powiekę i ciekawie mi się pracowało na jej oczach. Szłam z tą czernią coraz wyżej i wyżej,aż bałam się, że w końcu przesadzę, ale efekt jednak mnie zaskoczył ! Baaaardzo mi się podoba :)

poniedziałek, 30 marca 2015

Projekt Denko 2015 ' 2

HEY !

Ostatnio chyba zawzięłam się na zużywanie kosmetyków zapraszam was, więc na kolejny w tym roku projekt denko. Tym razem krótszy! 


  • Płyn micelarny Bourjois
  • Szampon do włosów L'oreal Elseve Cement Ceramid - paskudny skład. Nie wrócę do niego ponownie, ale dobrze się spisywał rano kiedy miałam 3 sekundy na umycie włosów, bo to czego nie można mu odmówić to świetne właściwości spieniające.
  • Antyperspirant Dove - kupiony w promocji za 6 zł. Świetnie się spisywał, łagodny dla skóry, pięknie pachnie, należy chwilę odczekać, aż wyschnie. Niestety bieli czarne ubrania, ale to robi większość antyperspirantów.
  • Nabłyszczacz Poshe - będzie oddzielny post, już niedługo.
  • Maska do włosów Ziaja - najtańsza maska stulecia :) Koszt to niecałe 10 zł. Kupiłam ją w sklepie Ziaja w Reducie i nie wiem czy do niej powrócę. Mam ochotę na wypróbowanie mnóstwa innych produktów do włosów, a ta jakoś mnie nie zachwyciła. Nawilża, włosy są gładkie już w momencie spłukiwania, ale no nie wiem... nie zachwyca.
  • Krem do twarzy bionawilżający - a raczej nic nie robiący krem do twarzy. No tragiczny. Na noc zupełnie za słaby, a rano też jakoś nie zachwycał. Parafina wysoko w składzie. Nigdy więcej ! Gdzie ja miałam oczy kiedy go kupowałam ?
  • Mleczko odbudowujące do włosów Keratin Complex Phytorelax Laboratories - to jest bubel zupełny ! Jakoś nigdy nie pisałam postów z bublami w roli głównej, bo mam wrażenie, że to co jest dla mnie bublem komuś może się świetnie sprawdzać i nie chcę nikogo zniechęcać od startu, ale to mleczko to kicha totalna! Bardzo wodnista konsystencja , na włosy kładłam kilka pompek produktu a to i tak nic nie pomagało. Odżywka nie robi z włosami nic. Nawet w momencie zmywania mam wrażenie, że nic na nie nie nałożyłam. Włosy były po tej odżywce jeszcze bardziej sianowate niż bez niej. Nigdy do tego produktu nie powrócę.
  • Mydło do rąk Bath&Body Works - recenzja poniżej z drugim mydłem tej firmy.



SKŁAD MLECZKA REGENERUJĄCEGO PHYTORELAX


SKŁAD MASKI DO WŁOSÓW ZIAJA INTENSYWNA ODBUDOWA


SKŁAD SZAMPONU DO WŁOSÓW ELSEVE CEMENT CERAMID


SKŁAD KREMU BIONAWILŻAJĄCEGO DO TWARZY MARKI ZIAJA


MYDŁA BATH&BODY WORKS


W ostatnim projekcie denko pisałam wam o tych mydłach i niby mogę wkleić link do tamtego projektu, ale ponieważ jest to niekończący się tasiemiec to postanowiłam wkleić wam tutaj ponownie te same słowa :
No i cóż mogę rzec o tym mydle ? Jest to dla mnie dość kontrowersyjny produkt. Dlaczego ? Po pierwsze cena : 29 zł za 259 ml.... No i człowiek łapie się za głowę i myśli "What?!". Ale zaraz potem przychodzi pytanie : " Może ta cena jest adekwatna do wydajności ?" Otóż nie, nie, nie. Przy dwójce osób w domu produkt ten nie wystarczył mi nawet na pełen miesiąc. Porażka. Co z tego, że to pianka ? Co z tego, że Bath&Body Works przyciąga niesamowitymi, niepowtarzalnymi zapachami ? Czy one są warte aby co miesiąc wydawać 29 zł ? Szybki rachunek : 12 miesięcy w roku daje nam wydatek rzędu 350 zł! I w tym momencie na ratunek przychodzą nam WYPRZEDAŻE ! Myślałam, że już więcej nie pokuszę się o zakup tych mydeł a tu proszę jaka niespodzianka ! Kupiłam i to nie 1 mydło a 11 :D Jedno z nich zakupiłam kiedy było przecenione na 19 zł, ale za pozostałe 10 zapłaciłam niecałe 10 zł za sztukę. Taka cena to mi odpowiada. 5 mydeł odsprzedałam dalej, a 6 mi zostało :D Interes życia ! I teraz czy niecałe 9 zł za mydło to cena dobra ? No biorąc pod uwagę niepowtarzalność zapachów oraz moje gadżeciarstwo to zdecydowanie tak! Dlatego uważam, że sklep B&B W jest warty śledzenia na facebook'u właśnie ze względu na te wyprzedaże. Prawie sama je przegapiłam... A wracając do mydła to w kwestii działania jest zdecydowanie na TAK. Bardzo dobrze myje. Moje ręce domywa z makijażu w sekundę, a wydawać by się mogło, że to tylko pianka. Otóż nie, jeśli chodzi o działanie to nie mam mu nic do zarzucenia. Pozostawia piękny zapach.

Odnośnie zapachu to gruszka też była cudownym zapachem, ale najlepszym z najlepszych jest zdecydowanie brązowy cukier + marchewka. Cudowny zimowy zapach.

KREMOWY OLEJEK POD PRYSZNIC NIVEA


Recenzja TUTAJ - drugi produkt .

HYDROLIPIDOWY ŁAGODZĄCY BALSAM DO CIAŁA PHARMACERIS


Nie chcę krytykować tego produktu, ale sam opis producenta o to prosi. Miałam go na Krecie i w Turcji. Ani razu nie pomógł mojemu mężowi w oparzeniach, żadnego z nas nie ochronił przed schodzącą skórą - jest to produkt na polskie lato.... A moim skromnym zdaniem na lato spędzone nad polskim morzem to wystarczy jakiś ładnie pachnący balsam do ciała, a nie taki mały smrodek jak to. Nie kupię go więcej.

KREM DO RĄK CZTERY PORY ROKU


To są moje ulubione kremy do rąk, ponieważ są tanie i szybko się wchłaniają. Nie wiem cóż więcej mogę napisać. Kremuję ręce po każdym myciu i ten krem sprawdza się do tego idealnie. Kupię ponownie jeszcze ze sto opakowań :).



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...